Spis treści:
- Dwie postawy, które nie działają w świecie zamarynowanym w AI
- Wyspy Copilot zamiast modułu o AI
- Jak to wygląda w praktyce
- Dlaczego uczymy sprawdzania, a nie promptowania
- Wszystko sprawdziliśmy u siebie
- A co, jeśli w firmie nie ma licencji na Copilota?
- Co z tego ma firma – czy uczyć Excela czy Copilota?
- A co z samym Copilot?
Na jednym z ostatnich szkoleń padło pytanie, które od miesięcy wraca w każdej sali: „Po co mam się uczyć funkcji X.WYSZUKAJ, skoro Copilot napisze mi tę formułę?”. To dobre pytanie i nie ma na nie dobrej odpowiedzi w stylu „bo tak trzeba”. Jest za to odpowiedź, wynikająca z naszej praktyki, doświadczenia i tysiącach przeprowadzonych szkoleń. To właśnie na podstawie naszego doświadczenia, Waszej obecności i pytań zbudowaliśmy nowe wersje naszych szkoleń z Excela.
Dwie postawy, które nie działają w świecie zamarynowanym w AI
Pierwsza to udawanie, że nic się nie zmieniło. Moglibyśmy prowadzić szkolenia dokładnie tak, jak trzy lata temu, a uczestnik i tak po powrocie do biura wrzuciłby problem do czatu (czy to Copilot czy ChatGPT czy Claude). Druga to oddanie wszystkiego sztucznej inteligencji. Uczestnik wychodzi ze szkolenia przekonany, że wystarczy dobrze poprosić, i po tygodniu wysyła szefowi raport z liczbą, której nikt nie sprawdził, a jak pewnie doskonale wiecie – LLMy mają dużą lekkość w halucynowaniu i zadowalaniu pytającego, co niestety często jest sprzeczne z tym co pokazują dane.
My wybraliśmy trzecią drogę. Nie zastępujemy Excela Copilotem i nie kopiemy się z koniem, udowadniając, że świat stoi w miejscu. Bierzemy nową technologię pod ramię i idziemy razem z nią.
Wyspy Copilot zamiast modułu o AI
Do programów wybranych szkoleń dodaliśmy „wyspy Copilot”. To krótkie, kilkunastominutowe przystanki po module merytorycznym, a nie osobny blok „o sztucznej inteligencji” doklejony na koniec dnia. Każda wyspa przebiega według tego samego schematu:
Najpierw umiejętność. Uczestnik rozwiązuje mały problem narzędziem, które właśnie poznał – filtrem, formułą, tabelą przestawną,
Potem pomoc Copilota. To samo zadanie wykonuje jeszcze raz, prosząc o pomoc AI,
Na końcu sprawdzenie wyniku. Porównuje obie odpowiedzi i sprawdza, która jest prawdziwa i uczy się w ten sposób rozpoznawać zagrożenia wynikające z korzystania z Copilot.
Trzeci krok jest najważniejszy, bo to on odpowiada na pytanie z początku artykułu. Kto nie rozumie, jak działa funkcja X.WYSZUKAJ, ten nie zauważy, że formuła podana przez Copilota zwraca cenę zupełnie innego produktu. Jesteśmy przekonani, że jest to model, który nie tylko pozwala szybko rozwiązać problem gdy trafimy na niego w miejscu pracy, ale też wciąż uczy uczestników. Uczy jak myśleć, jak przygotowywać dane, jak je poukładać, jak dobrać odpowiednie narzędzie. Wierzymy, że ludzie są wciąż (i będą) najważniejszą częścią każdego procesu i powinni sobie usprawniać pracę, gdzie tylko się da. Jednocześnie wiemy, że bez budowy kręgosłupa kompetencji firma szybko zacznie tracić pogrążając się w LLM-owym wyścigu zbrojeń.
Jak to wygląda w praktyce
Weźmy ćwiczenie z poziomu średniozaawansowanego. Uczestnik dostaje plik odziedziczony po koledze, który odszedł z firmy. W kolumnie z cenami siedzi stara formuła WYSZUKAJ.PIONOWO bez czwartego argumentu, czyli taka, która szuka wartości przybliżonej. Prosimy Copilota, żeby zamienił ją na nowocześniejszą funkcję X.WYSZUKAJ. Copilot robi to wzorowo, a na koniec pisze: „Wyniki nie różnią się od poprzednich”.
I to jest nieprawda. W czterech wierszach pojawia się błąd #N/D, bo w cenniku brakuje jednego kodu produktu. Wcześniej błędu nie było — stara formuła po cichu podstawiała cenę sąsiedniego produktu. Firma z naszego ćwiczenia od miesięcy sprzedawała segregatory za 4,80 złotego zamiast za 9,90 złotego i żaden komunikat o tym nie informował.
Uczestnik wychodzi z dwoma wnioskami naraz. Pierwszy dotyczy Excela: funkcja X.WYSZUKAJ woli pokazać błąd, niż podać nieprawdziwy wynik. Drugi dotyczy pracy z AI: zdania „nic się nie zmieniło” i „wszystko się zgadza” zawsze sprawdzamy sami.
Dlaczego uczymy sprawdzania, a nie promptowania
Copilot w Excelu pracuje w trzech trybach i to jest rzecz, którą trzeba zrozumieć w pierwszej kolejności. W trybie Tylko czat odpowiada w panelu i niczego nie zmienia w pliku – ale widzi tylko fragment danych, nie widzi formuł, a liczby podaje „z głowy”. W trybie Planowanie rozpisuje plan i czeka na Twoją zgodę. W trybie Zezwalaj na edytowanie sam wstawia formuły i wykresy, a liczy za pomocą Excela, więc jego liczby są znacznie pewniejsze.
Różnica nie jest teoretyczna. Poprosiliśmy Copilota w trybie czatu o podsumowanie dwunastu zamówień. Zaproponował poprawną formułę, ale jako wynik podał 10 019,50 złotego zamiast 9 999,50 złotego. Dwadzieścia złotych różnicy, czyli drobiazg – do momentu, w którym ta liczba trafia na fakturę.
Dlatego nasi uczestnicy uczą się pięciu sposobów sprawdzania wyniku, z których każdy zajmuje mniej niż minutę: policz jeden wiersz sam, porównaj sumę z paska stanu, policz inną metodą, sprawdź wartości na granicy progu i oceń, czy wynik w ogóle ma sens.
Wszystko sprawdziliśmy u siebie
Nie opisujemy możliwości Copilota na podstawie materiałów producenta. Każde ćwiczenie przeszliśmy na prawdziwym Copilocie w polskiej wersji Excela.
Copilot wskazał złego „najlepszego handlowca”, bo policzył dokładnie jedną osobę i nie sprawdził pozostałych. Zgłosił „potwierdzone poprawne renderowanie” mapy, podczas gdy na arkuszu widniała pusta mapa świata. Przy analizie tysiąca trzystu transakcji trafnie wykrył jednorazową transakcję, która zawyżała wzrost sprzedaży, ale przeoczył załamanie w jednym regionie. Pokazujemy to wszystko na szkoleniu, bo z takich sytuacji uczestnik zapamiętuje więcej niż z listy funkcji.
A co, jeśli w firmie nie ma licencji na Copilota?
To dziś najczęstsza sytuacja i mamy ją obsłużoną. Od 15 kwietnia 2026 roku panel Copilota w Excelu, Wordzie i PowerPoint działa tylko z płatną licencją Microsoft 365 Copilot. Pozostałym zostaje Copilot Chat w przeglądarce, w Teams albo w Outlooku.
Większość naszych ćwiczeń da się przeprowadzić również w takim wariancie – przy każdym opisujemy, co zmienić. Uczestnik opisuje układ danych słowami, dostaje formułę i przepisuje ją do arkusza samodzielnie. Pracy jest trochę więcej, ale efekt dydaktyczny bywa nawet mocniejszy, bo formuły nie da się wkleić bez przeczytania. Przed każdym szkoleniem pytamy po prostu, jaką wersję Copilota mają uczestnicy i dopasowujemy scenariusz.
Co z tego ma firma – czy uczyć Excela czy Copilota?
Po takim szkoleniu pracownik szybciej przygotuje raport, bo część żmudnej roboty zleci Copilotowi. Co ważniejsze, rzadziej wyśle liczbę, której nikt nie sprawdził. Wie też, czego nie wolno wklejać do darmowego czatu w przeglądarce – a to pytanie prędzej czy później zada dział bezpieczeństwa.
A co z samym Copilot?
Copilot w Microsoft 365 to potężne narzędzie, choć ma swoje ułomności. Na dzień tworzenia tego artykułu uważamy, że nie jest najlepszym LLM-em do obsługi np. budowy formuł w Excelu, niemniej jednak jest zintegrowany z całym środowiskiem Microsoft 365 i w zadaniach związanych z pracą z Outlookiem, Teamsem, w określonym zakresie z Excelem czy Wordem i PowerPointem jest niezastąpiony. Jeśli interesuje Cię poznanie Copilot w Microsoft 365 to mamy dla Ciebie przygotowane specjalnie 1-dniowe szkolenie: Copilot w Microsoft 365, gdzie uczymy jak efektywnie korzystać z narzędzie i przyspieszyć a także zautomatyzować swoją pracę (wciąż z małą dozą niepewności wg słynnego już „ufać ale sprawdzać”)